Ostatnio znowu spędzam dużo czasu w Internecie mobilnym, korzystając z dobrodziejstw nowego smartfonu (Palm Pre - http://www.precentral.net/palm-pre-review). W ogóle serdecznie polecam - to taki iPhone (interfejs, multi-touch, przeglądarka) + Blackberry (klawiatura i push-email) + Android (multitasking, tylko zrobiony w genialny sposób) w jednym.
Ale nie o tym dzisiaj. W związku z powyższym często zaglądam na stronkę mobilną Money.pl oglądając aktualne kursy walut lub notowania akcji (samą stronę też polecam - http://m.money.pl/).
Od kilku dni wita mnie tam taki oto banner:
Zawodowo, czyli finansowo-directowo, banner strasznie mnie zaciekawił. I nie chodzi wcale o tytułowe ProDKuty (dla nieuważnych - proszę dokładnie spojrzeć na banner)
Mało które produkty finansowe sprzedawane są rzeczywiście w pełni online, a tutaj pojawia się szansa, że będzie nie tylko online, ale i mobilnie!
Z entuzjazmem klikam i proszę:
Jest super. Nie jakiś pojedynczy, prosty produkt typu lokata. Cały przekrój – kredyty, w tym hipoteczne, fundusze inwestycyjne! Lekko nagle zmartwiony (nadciąga konkurencja dla www.invigo.pl) wybieram „Kredyt mieszkaniowy”:
Hm. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Z jednej strony ulga – zamiast nowej jakości – stara ściema.
Złośliwi powiedzą pewnie, że kieruje mną zawiść lub chora satysfakcja, ale pozwolę sobie na dość „ostry” komentarz.
Jestem przekonany, że takie oto zabiegi Open Finance psują obraz całej kategorii, utrudniając rozwój finansów direct w Polsce. Klient zainteresowany zakupem produktu finansowego online klika na taki banner i po raz kolejny rozczarowuje się. Miało być online, a jest formularz kontaktowy i zaproszenie do oddziału na spotkanie z doradcą.
Po kilku takich „wpadkach” klient utwierdza się pewnie w przekonaniu, że online się nie da, przynajmniej w Polsce. Podobnie jak z kryzysem, też się u nas nie udał
I jak trafi na prawdziwą usługę online lub direct, to może ją zignorować.
Prowadzi to do absurdu! Co my biedne, szare żuczki finansów direct mamy pisać na bannerach? „Naprawdę online”, „Online, ale nie tak jak w Open Finance”, „Online, uwierz proszę, nawet jeśli się wcześniej przejechałeś na reklamach innych”?
Wiem, Open Finance ma swój model biznesowy. Chce pozyskiwać klientów w sieci, a różne finanse direct to dla nich konkurencja. Tylko czy rzeczywiście trzeba posługiwać się ściemą, wprowadzać klientów w błąd? No i przykro trochę, że w tym procederze uczestniczy Money.pl, którym przecież o niebo bliżej do proDKutów finansowych online niż strasznie doświadczonym doradcom








